Matka nieidealna: Podobno straszę macierzyństwem - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Niedziela, 22 września 2019
Matka nieidealna: Podobno straszę macierzyństwem
Data dodania: 2014-11-13 11:13:48
Matka nieidealna: Podobno straszę macierzyństwem
Źródło zdjęcia: http://matka-nie-idealna.blog.pl/2014/11/13/matka-nieidealna/
Hasło padło kilka dni temu, że straszę. Tak się składa, że zawsze straszyłam, straszę i straszyć będę. Małż każdego ranka wychodzi do roboty rozchwiany emocjonalnie, chłopu dygocze żyłka w oku po porannych przeżyciach, kiedy budzi się obok innej kobiety niż zasnął. Zanim dotrę do sypialni pierworodnej dającej znak, że oto wstała, oto jest i oto ma kupę, zahaczam o łazienkę, żeby dziecka nie straszyć. W przyszłości niewątpliwym hakiem na moje niegrzeczne dzieci będzie Buka, w roli głównej matka bez makijażu i >niewiadomoczym< na głowie. Rola prawie że Oskarowa.

A tak poważnie, podobno straszę macierzyństwem.

Jeszcze przed urodzeniem Hanisławy moje macierzyństwo, jej wychowanie i nasza współpraca matka-dziecko było kodeksem zapisane w mojej głowie, zostało uchwalone i czekało na rodzicielski debiut, który miał nastąpić w dniu narodzin rzeczonej.

W wyobraźni rysował mi się obrazek żywcem zerżnięty ze stosu matczynych gazet zbierających aktualnie kurz pod ławą i czekających na gorszy dzień lub moment, kiedy znowu będzie można odpalić grilla. Nasza wesoła korelacja, uśmiechy obrazujące poziom szczęścia, obrazek nadający się na okładkę. Hanisława wzorowe dziecko, pompujące dumę w moje matczyne piersiątka, wychuchana, z zaangażowaniem układająca wieżę z trzech klocków podczas gdy ja w nienagannym makijażu, wzorem perfekcyjnej pani Rozenek, dzielnie biję punkty w rankingach matki, żony i kochanki, majtając chochlą w garze z zupą jedną ręką, drugą uklepując krowę na kotlety.
.

Życie jak to życie, żeby nie było nam zbyt dobrze szybko weryfikuje nasze wyobrażenia i to w sposób często dosyć brutalny, śląc liścia ku oprzytomnieniu. Gazety zaległy tam gdzie ich miejsce- pod warstwą kurzu, chociaż równie dobrze mogłyby stanąć w szranki z bajkami i legendami, bijąc je na głowę swoją fantazyjnością.

O ile większość z powyższego się zgadza, czyli Hanisława będąca moją dumą, kumata, inteligencją nadrabiająca braki w owłosieniu, rozwojowo gnająca jak TeŻeWe, lubująca pod niebiosa Pana Tatę na złość 12- godzinnemu porodowi i pompująca bezgraniczną miłość w matczyne jak i ojcowskie serce, rozkochująca w sobie ludzi w promieniu 100 metrów, manipulująca uczuciami jak rasowa baba i jak rasowa baba łamiąca serca podlotków w wieku mocno związanym z pampersem. Dziecko zakłamuje trochę moje postrzeganie macierzyństwa bo: je to to wszystko, śpi to to całą noc plus w dzień 2x2h, bawi się to to samo a jak trafi się jakaś ofiara to i z ofiarą się bawi, grzeczne to to jest poza tymi dniami, które kiedyś będzie nazywała napięciem przedmiesiączkowym, focha jak na babę ma rzadko i w ogóle cud miód i orzeszki.
Jeśli nie liczyć zarzyganego bodziaka, z pewnością na okładkę bajki o idealnym macierzyństwie by się nadawała, w przeciwieństwie do mnie. Założę się, że z kolejnym niepierworodnym tak łatwo nie będzie a ja w efekcie zresetuję swoje postrzeganie macierzyństwa i chęć posiadania bandy dzieciarów.

Całe moje wyobrażenie idealnego macierzyństwa, moje zasady i postanowienia, po kolei kłaniają mi się w pas i machają chusteczką na pożegnanie.
I tak ja, która zarzekałam się, że dziecku padliny ze słoiczka nie da, że będzie kursem osiedlowe warzywniaki oblatywać w poszukiwaniu co ładniejszych okazów, które poruszą Hankowe podniebienie, czasami ograniczam się do odpalenia płomyczka pod Gerberem tudzież przekręceniu mikrofalowego pokrętełka.
I tak mi, oazie spokoju, matce wyrozumiałej i tolerancyjnej czasami się zbiera. A jak zbiera to i ulewa. A jak się uleje to bój się Boga.
I tak ja, matka poświęcająca godny procent czasu spędzanego z dzieckiem czasami odpalam telewizyjny burdel, jednym okiem łapiąc serialowe sceny, drugim dziecko przytrzaskujące szufladami palce.
Bywa i tak, że małżon powracający z polowania staje nad pustym garem i łka gorzko nad bezsensownością posiadania żony (patrz wyżej: telewizyjny burdel).
Bywa też tak, że powracający małżon od progu tnie orła o burdel z serii: domowy. Wtedy również gorzko łka.
Bywa tak, że popełniam mnóstwo błędów, zupełnie bezsensownych, których bezsensowność nabiera z czasem mocy urzędowej i w rezultacie wydają mi się kuriozalne.

Jedno wiem na pewno. Macierzyństwo jest piękne. I prawdą jest to, że każdy uśmiech, każda seria buziaków na glonojada i możliwość obserwowania rozwoju tej małej istoty wynagradza. Mając wybór, zdecydowanie chciałabym to wszystko przeżyć znowu, popełnić te same błędy, widzieć te same uśmiechy, słyszeć te same słowa. Nie zamieniłabym macierzyństwa, ba! Nie zamieniłabym Hanisławy za żadne skarby świata.

http://matka-nie-idealna.blog.pl/2014/11/13/matka-nieidealna/
Tagi: http://matka-nie-idealna.blog.pl/2014/11/13/matka-nieidealna/
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Najczęściej czytane
go to top