Odebrali dziecko - prokuratura bada sprawę - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa


 
Sobota, 16 grudnia 2017
Odebrali dziecko - prokuratura bada sprawę
Data dodania: 2015-12-15 12:41:23
Odebrali dziecko - prokuratura bada sprawę
Źródło zdjęcia: sxc.hu
9 września 2015 roku Wiktoria Bochman została odebrana rodzicom przez kuratora. Jak wyglądało odebranie dziecka? Czy zostały złamane prawa rodziców? Jak zakończyła się ta historia?

9 września Marzena Kaczmarek wraz z córką Wiktoria pojechała do Pabianic na zakupy i w odwiedziny do siostry. W tym czasie ojciec dziewczynki Rafał Bochman wraz ze szwagrem remontowali mieszkanie. Po powrocie do rodzinnego Dobiecina Marzena Kaczmarek oddała córkę pod opiekę do siostry ojca dziecka. Nie mając pod opieka córki napiła się alkoholu.

Po godzinie 15.00 Marzena Kaczmarek zagościła w swoim domu policję i kuratora. Wypytywali o córkę Wiktorię. Matka wyjaśniła, że dziecko jest pod opieką ciotki - osoby pełnoletniej, która mieszka w sąsiedztwie. Matka dziecka została zabrana na komisariat, nie mając pojęcia, że jej córka została zabrana przez kuratora od ciotki.

Godzinę wcześniej po 14.00 do ciotki Wiktorii Róży Piecuch przyjechała kurator Kaczmarek wraz z policją. Kurator oznajmiła, że przyjechała zabrać dziecko, bo rodzice są pijani. Dziecko było wystraszone.

Kurator kategorycznie stwierdziła, że nie będzie zostawiała dziecka nie wiadomo gdzie, że mała powinna przebywać w swoim domu i że zabiera ją do Pogotowia Opiekuńczego, bo "tam będzie jej lepiej".
. Urszula Kaczmarek zarzuciła Róży Piecuch, że przecież nie zwolni się z pracy, aby się opiekować Wiktorią. Ciotka dziewczynki była już umówiona, że podczas remontu domu rodzinnego Wiktorii będzie się nią opiekować na zmianę z babcią. Jednak kuratorka nie słuchała żadnych tłumaczeń.

Po 15 minutach przepychanek słownych, kurator stwierdziła, iż wezwie pogotowie w celu stwierdzenia stanu zdrowia dziecka. Funkcjonariusze policji zabrali dziecko na dwór. "Myślałam, że oczekujemy na lekarza. Podjechał jakiś samochód, wysiedli z auta kobieta i mężczyzna, rozmawiali na boku z kuratorką, kobieta odebrała małą od policjantów, siadła na tylnym siedzeniu, kurator z przodu obok kierowcy i odjechali w kierunku Bełchatowa." - mówi Róża Piecuch.

Według kurator Urszuli Kaczmarek, kiedy pojechali do Róży Piecuch odebrać dziecko dziewczynka była zmęczona, zapłakana o trzymała butelkę w "fatalnym stanie". Stwierdziła, że odbierają dziecko, ponieważ rodzice dziewczynki są pijani. Jednak Wiktoria w tym czasie przebywała pod opieka osoby spokrewnionej, trzeźwej. Urszula Kaczmarek tłumaczyła, że w rodzinie zastępczej będzie dziewczynce lepiej i te działania są podejmowane dla jej dobra.

Policjant, który był wraz z kuratorem podczas interwencji w notatce urzędowej napisał zupełnie inną wersję zdarzeń: " W naszej obecności dziecko bawiło się w pokoju, było czyste. Sytuacja w jakiej je zastaliśmy nie budziła naszych zastrzeżeń."

Skąd wzięły się takie różne wersje zdarzeń? Dlaczego kurator Kaczmarek szczególnie zależało na odebraniu Wiktorii? Czy miała z tego jakąś korzyść?

Rodzice Wiktorii wraz z pomocą Róży Piecuch i pozostałej rodziny bardzo długo walczyli o odzyskanie dziewczynki. Wyremontowali mieszkanie, tak aby ich córeczka wychowywała się w czystym, schludnym i zdrowym miejscu.

Po odebraniu dziecka bardzo często mieli wizyty kuratora. Podczas tych wizyt nie zastano rodziców pod wpływem alkoholu. Rafał Bochman spotkał się nawet z sytuacją, w której sąsiad go "podpuszczał" do napicia się z nim piwa.

Marzena Kaczmarek i Rafał Bochman wiele razy musieli udowadniać, że zasługują na to, żeby ich córeczka wróciła do nich. Ojciec dziecka znalazł legalną pracę. W rodzinie zastępczej mogli odwiedzać Wiktorie tylko dwa razy w tygodniu.

11 grudnia dziewczynka wróciła do rodzinnego domu. 3 miesiące rozłąki, to bardzo dużo czasu. Najprawdopodobniej rodzice będą mieli nadzór kuratora. Rodzice są bardzo szczęśliwi, że mają Wiktorię w domu, choć musieli przejść bardzo długą i trudną drogę.

Jakie prawa zostały złamane przy odbieraniu dziecka? Działania podejmowane przez kuratorkę i policję bada prokuratura.

Link do wcześniejszego artykułu na ten temat:
http://www.belchatow.bai.pl/?aktualnosci=infobai_info_wiecej&id_nius=241129

J.R.
Tagi: kurator Kaczmarek, kurator Bełchatów, Bochan, zabrali dziecko, prokuratura, kurator, Wiktoria Bochman, odzyskali dziecko, Dobiecin
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  • wierzyć się nie chce!
    Autor:ppp Data: 2015-12-17 14:02:52
  • I tu też ręka rękę myje? Jak zrobią porzadek z Trybunałem Konstytucyjnym, to może zajrzą troszeczkę w dół i też zajmą się klikami lokalnymi.
    Autor:cnn Data: 2015-12-16 07:28:00
  • Przecież kurator Urszula Kaczmarek jest żoną prezesa Sądu Rejonowego w Bełchatowie i przewodniczącego wydziału rodzinnego tego sądu. Wszystko w rodzinie. A Policja i prokuratura przecież też mają sprawy w tym sądzie. I co tu badać?
    Autor:sądowarodzina Data: 2015-12-15 14:25:36
  • Autor tekstu powinien nauczyć się pisać po polsku....wstyd, żeby dziennikarz "zjadał" ogonki w "ą,ę" i to w całym artykule.
    Autor:asia Data: 2015-12-15 14:20:50
Ortodoncja Stomatologia Piotrków obłogi, parkiety Aldi Parkiety, drzwi, schody, tarasy Meble Piotrków Trybunalski
go to top