OŚWIADCZENIE PREZYDENTA I HISTORIA POMÓWIENIA.... - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Sobota, 22 lutego 2020
OŚWIADCZENIE PREZYDENTA I HISTORIA POMÓWIENIA....
Data dodania: 2006-06-05 22:43:06
Prezydent Piotrkowa Tryb. Waldemar Matusewicz przekazał Bełchatowskiej Agencji Informacyjnej tekst oświadczenia jakie przygotował na konferencję prasową, która odbyła się w poniedziałek 5 czerwca br.


OŚWIADCZENIE

"Przed kilkunastoma dniami otrzymałem pisemne uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi, którym zostałem nieprawomocnie skazany. Uzasadnienie to jest tendencyjne i jednostronne. Autor tego uzasadnienia wszelkie wątpliwości procesowe rozpatruje na moją niekorzyść. Wymowa uzasadnienia jest o wiele ostrzejsza, niż wystąpienie prokuratorskie. Jego treść nacechowana jest niechęcią i uprzedzeniem do mojej osoby.
Całe postępowanie karne wobec mnie, to próba odwrócenia uwagi od rzeczywistych mocodawców i sprawców przestępstw popełnionych w WFOŚiGW w Łodzi. W 2000 roku wskazałem publicznie na możliwość popełnienia przestępstwa korupcji w Funduszu. Moje zarzuty potwierdziły się. Za karę zmuszono mnie do rezygnacji ze stanowiska marszałka województwa.
Czy wyrok na mnie ma być kolejną karą za to, że odważyłem się wystąpić przeciwko układowi polityczno-biznesowemu czerpiącemu przez wiele lat korzyści z łódzkiego Funduszu? Czy ma być przestrogą dla innych samorządowców, aby odwracali głowy i udawali, że nie widzą układów wykorzystujących politykę dla robienia brudnych interesów? Będę walczył o sprawiedliwość. Dlatego mój obrońca złożył odwołanie od wyroku. Dlatego mam odwagę stanąć przed mikrofonami i kamerami telewizyjnymi, mam odwagę spojrzeć mieszkańcom mojego miasta prosto w oczy i powiedzieć: nie popełniłem żadnego z zarzucanych mi czynów. Dlatego zwrócę się o pomoc do międzynarodowych i krajowych organizacji zajmujących się przeciwdziałaniem korupcji oraz broniących praw indywidualnych przed wszelkimi formami nadużyć ze strony władzy (Transparency International i Fundacja Batorego).
Po zapoznaniu się z uzasadnieniem przekonałem się, że zrobiłem dobrze nie składając rezygnacji z urzędu prezydenta miasta. Moje miasto rozwija się, realizujemy dużo inwestycji, pozyskujemy dużo pieniędzy z Unii Europejskiej i od polskiego rządu. Miasto jest dobrze oceniane w wojewódzkich i ogólnopolskich rankingach. Nie pozwolę zniszczyć dorobku mojej wieloletniej pracy. Wierzę w to, że słowo "sprawiedliwość" ma jeszcze w Polsce znaczenie"


WALDEMAR MATUSEWICZ




Poniżej przedstawiamy (nadesłaną nam przez Biuro Prasowe i Promocji Miasta Piotrkowa) "Historię jednego pomównienia" - czyli wydarzenia, które doprowadziły do oskarżenia Waldemara Matusewicza.



2000
W marcu 2000 roku marszałek województwa łódzkiego W. Matusewicz zarzucił M. Kubiakowi, prezesowi WFOŚiGW w Łodzi, że:

• dokonał zakupu 10% akcji Banku Częstochowa po zawyżonej cenie (35 zł/akcję przy cenie giełdowej 25 zł/akcję), bez żadnych analiz ekonomicznych opłacalności przedsięwzięcia i bez sprawdzania kondycji finansowej banku

• zakupu dokonał za pośrednictwem dwóch osób prywatnych, co dawało podejrzenie do korupcyjnego charakteru transakcji

• nie uzyskał od Komisji Nadzoru Bankowego zgody na zakup pakietu większego niż 10 % akcji. Zawyżona cena akcji miała być wg Kubiaka skompensowana niską ceną kolejnego pakietu 30-40% akcji (ok. 15 zł/akcję). Uzyskanie zgody KNB było jednak mocno wątpliwe, o czym informował kilka miesięcy wcześniej prezes Związku Banków Polskich,

• naraził Fundusz na stratę ok. 2 mln zł


Matusewicz zażądał przedłożenia dla Zarządu Województwa dokumentów uzasadniających celowość zakupu akcji Banku Częstochowa. O swoich podejrzeniach co do korupcyjnego charakteru transakcji Matusewicz powiadomił 20 marca 2000 roku posła Leszka Millera, który natychmiast złożył wniosek do NIK o przeprowadzenie kontroli w Funduszu i zbadanie prawidłowości zakupu akcji Banku Częstochowa.

14 kwietnia 2000 roku Kubiak dostarczył do Urzędu Marszałkowskiego dokumenty uzasadniające ekonomiczną opłacalność zakupu akcji Banku Częstochowa.
Były one małowartościowe, a z ich treści wynikało, że mogły zostać sporządzone już po dokonaniu transakcji i następnie antydatowane.
Zarząd Województwa zapoznał się z informacją o zakupie akcji Banku Częstochowa 26 kwietnia 2000 roku. Zaproszony na posiedzenie prezes Kubiak stwierdził, że Zarząd Funduszu zdecydował o odsprzedaniu posiadanych akcji Banku Częstochowa. Zadeklarował też, iż cena sprzedaży akcji będzie wyższa niż cena ich zakupu.

15 maja 2000 roku w Urzędzie Marszałkowskim odbyła się narada z udziałem prezydium Sejmiku Województwa Łódzkiego, członków Zarządu Województwa oraz członków Rady Nadzorczej WFOŚiGW desygnowanych przez Sejmik. Marszałek Matusewicz zażądał na tym spotkaniu odwołania Kubiaka ze stanowiska prezesa Funduszu. (prezesa Funduszu odwołuje Zarząd Województwa, ale tylko i wyłącznie na wniosek Rady Nadzorczej Funduszu).
30 maja 2000 roku w trakcie sesji Sejmiku odbyła się dyskusja nad działalnością WFOŚiGW zakończona wnioskiem do NIK o przeprowadzenie kompleksowej kontroli finansowej w Funduszu.

Od kwietnia 2000 roku o zakupie akcji Banku Częstochowa przez łódzki Fundusz szeroko pisała prasa regionalna i ogólnopolska, informowały radio i telewizja. Wymowa doniesień dziennikarskich była jednoznacznie negatywna dla Funduszu.
Niemalże w każdym tekście i w każdej informacji cytowane były wypowiedzi W. Matusewicza krytyczne w stosunku do M. Kubiaka i do transakcji zakupu akcji Banku Częstochowa.
W obronie Funduszu i prezesa Kubiaka stanęli Andrzej Pęczak, szef SLD w województwie łódzkim i Wiesław Stasiak, szef PSL w województwie łódzkim.

Z upływem miesięcy różnice poglądów pomiędzy marszałkiem a liderami partii SLD i PSL pogłębiały się, co wynikało również z faktu, że Funduszowi nie udało się sprzedać posiadanych akcji Banku Częstochowa, a pod koniec roku 2000 Bank wstrzymał obsługę klientów z powodu braku płynności finansowej.
W listopadzie 2000 roku, w ŁWD w programie 3 TVP Łódź, Matusewicz ponownie wygłosił żądanie odwołania Kubiaka ze stanowiska prezesa Fundusz.
W grudniu 2000 roku odbyło się spotkanie z udziałem:

- Andrzeja Pęczaka
- Wiesława Stasiaka
- Leszka Koniecznego (ówczesnego wicemarszałka woj. łódzkiego)
- Leszka Malińskiego (ówczesnego przewodniczącego Rady Nadzorczej Funduszu)
- Marka Kubiaka


Pęczak zaproponował w związku z medialnymi atakami na Fundusz, aby Kubiak zawiesił na kilka miesięcy pełnienie obowiązków prezesa Funduszu. W tym czasie koalicja SLD-PSL miała doprowadzić do odwołania Matusewicza ze stanowiska marszałka województwa.
Po uspokojeniu sytuacji Kubiak miał powrócić do kierowania Funduszem. W wyniku tego spotkania Kubiak poszedł na zwolnienie lekarskie. Również w grudniu 2000 roku w Warszawie odbyła się narada z udziałem kierownictwa krajowego SLD oraz parlamentarzystów i liderów SLD z województwa łódzkiego.
Zapowiedziano wówczas, że w województwie łódzkim należy przerwać konflikt pomiędzy marszałkiem województwa W. Matusewiczem a przewodniczącym Rady Wojewódzkiej SLD A. Pęczakiem. Rozwiązanie miało wyglądać następująco: „albo jeden z was odejdzie, albo my wyrzucimy was obu”.


2001
W połowie stycznia 2001 roku zebrał się Zarząd Wojewódzki SLD w Łodzi, na które został wezwany marszałek Matusewicz. Przed rozpoczęciem obrad kilku liderów wojewódzkich odbyło ponad godzinną rozmowę z Matusewiczem mającą na celu zmuszenie go do złożenia rezygnacji z funkcji marszałka województwa.
Obiecano mu w zamian kandydowanie do Sejmu w najbliższych wyborach parlamentarnych, a nawet stanowisko rządowe po zwycięstwie SLD.
Matusewicz uległ i rezygnację złożył, ale warunkiem było odwołanie Kubiaka z funkcji prezesa Funduszu.

30 stycznia 2001 roku Sejmik Województwa Łódzkiego przyjął rezygnację Matusewicza z funkcji marszałka. Tego samego dnia Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o odwołaniu Kubiaka.
Następca Kubiaka odnalazł w sejfie w gabinecie prezesa Funduszu weksle inwestycyjne wystawione przez firmę Leasco SA. Weksle opiewały na łączną kwotę 23,9 mln zł. Nigdy nie udało się odzyskać pieniędzy, które zapłacono za weksle.
Kompleksowa kontrola Funduszu przeprowadzona przez NIK wykazała inne nadużycia opiewające na łączną kwotę ponad 40 mln zł.
Matusewicz nie został umieszczony na listach wyborczych do parlamentu w wyborach 2001 roku.


2002
We wrześniu 2002 roku lokalny komitet wyborczy zgłosił Matusewicza do wyborów bezpośrednich na prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego. Matusewicz został za to usunięty z SLD. W listopadzie 2002 r. wygrał bez większych problemów wybory i został prezydentem miasta.
.
W grudniu 2002 roku M. Kubiakowi zostały postawione zarzuty popełnienia przestępstwa związane ze sprzedażą akcji BOŚ w 1996 roku, zakupem akcji Banku Częstochowa oraz zakupem budynku dla WFOŚiGW.


2003
W trakcie jednego z kolejnych przesłuchań, 29 kwietnia 2003 roku, odtworzono Kubiakowi audycję zatytułowaną „Pan na sojuszu” emitowaną w Radio Parada w październiku 2002 roku.
W audycji tej występował m.in. W. Matusewicz, który bardzo ostro skrytykował prace i decyzje finansowe Kubiaka z lat 1999-2000. Kubiak wyraził w trakcie przesłuchania oburzenie na odtworzone słowa Matusewicza.

W lipcu 2003 roku Kubiak został zatrzymany na jeden dzień przez ABW. Nie wiadomo co było wtedy treścią przesłuchania. Prawdopodobnie wtedy rozpoczęto z nim „pracę operacyjną”.
O takich działaniach ABW zeznał przed sądem w dniu 4 stycznia 2006 roku jeden z funkcjonariuszy ABW.
2 września 2003 roku w trakcie kolejnego przesłuchania zapowiedział, że chce zeznawać na różne tematy i poprosił o przełożenie przesłuchania na termin późniejszy.

5 września 2003 roku i w trakcie kilku kolejnych przesłuchań Kubiak składał zeznania obciążające Matusewicza. Zeznania te były bardzo złośliwe i tendencyjne, ale cechowały się wielką ogólnikowością w zakresie czasu i miejsc opisywanych zdarzeń.
Według Kubiaka - Matusewicz bezwzględnie i jednoosobowo rządził województwem, decydował o wszystkim. Kubiak w tych zeznaniach pierwszy raz stawia tezę, że to Matusewicz był pomysłodawcą i inspiratorem zakupu akcji Banku Częstochowa.
Szczegółowe dyspozycje Matusewicz wydawał mu w każdą sobotę w Urzędzie Marszałkowskim, kiedy Urząd był pusty. Jeśli Kubiak chciał coś przeforsować na Zarządzie Funduszu lub Radzie Nadzorczej musiał mieć zgodę od Matusewicza.
Wszystkie stanowiska w spółkach okołofunduszowych obsadzane były na polecenie Matusewicza i Pęczaka. Wyjątkiem był prezes spółki Gaz-Region Andrzej Kubis.

W zeznaniach składanych w okresie wrzesień-grudzień 2003 roku Kubiak pomówił Matusewicza o żądanie komputera i telefonu komórkowego oraz opłacenia dwuosobowej wycieczki do Paryża. Kubiak „nie przypomniał” sobie wówczas rzekomych faktów wręczania pieniędzy dla Matusewicza, opłacania rachunków restauracyjnych, żądania prowizji od spółki EkoWynik, sfinansowania remontu siedziby SLD w Piotrkowie.

Jednocześnie 23 września 2003 roku Kubiak po raz pierwszy złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w trybie art. 60 kk. (Art. 60 § 4. Kodeksu Karnego: Na wniosek prokuratora sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy przestępstwa, który, niezależnie od wyjaśnień złożonych w swojej sprawie, ujawnił przed organem ścigania i przedstawił istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi, przestępstwa zagrożonego karą powyżej 5 lat pozbawienia wolności)


2004
W lutym 2004 roku Kubiak został aresztowany. W zeznaniach składanych przed prokuratorem apelacyjnym, później przed prokuratorem okręgowym oraz w ABW Kubiak składa kolejne zeznania obciążające Matusewicza i w mniejszym stopniu Pęczaka.

W maju 2004 roku zostaje aresztowany Matusewicz. Postawiono mu zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej o wartości 42 tys. zł oraz grożenia Kubiakowi. W wyniku kolejnych zeznań Kubiaka zarzuty w stosunku do Matusewicza zwiększają się o żądanie wypłacenia prowizji od spółki EkoWynik w wysokości 500 tys. zł.

W trakcie przebywania w areszcie Kubiak kilkakrotnie zmienia swoje zeznania, jednakże zawsze mają one duży stopień ogólności jeśli chodzi o miejsce i czas. Tak na przykład zarzut żądania przez Matusewicza prowizji od spółki EkoWynik (najpoważniejszy zarzut jeśli chodzi o kwotę) został sprecyzowany co do czasu, że miał miejsce w 1999 roku. Nigdy Kubiak nie sprecyzował nawet w przybliżony sposób bliższych okoliczności takiego rzekomego żądania.

Piotrków Trybunalski zajął w 2004 roku pierwsze miejsce w ogólnopolskim rankingu „Profesjonalna Gmina Przyjazna Inwestorom”. Ranking opracowany został przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej. Urząd Miasta w Piotrkowie Trybunalskim został uznany za „Najbardziej Przyjazny Urząd Administracji Samorządowej Województwa Łódzkiego w 2004 roku” w konkursie organizowanym przez Wyższą Szkołę Administracji Publicznej i Marszałka Województwa Łódzkiego.


2005
W styczniu 2005 roku Kubiak został uznany winnym przez Sąd Rejonowy w Łodzi przestępstwa podżegania do składania fałszywych zeznań.
4 marca 2005 roku Matusewicz opuszcza areszt. 6 marca w Piotrkowie odbyło się referendum w sprawie odwołania Matusewicza ze stanowiska prezydenta miasta. Referendum było nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję.
W październiku 2005 roku przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczyna się proces przeciwko Matusewiczowi. Kubiak jest w nim świadkiem. Składając swoje zeznania odwołuje swoje pomówienia złożone w śledztwie.
Ze łzami w oczach zwraca się do Matusewicza i mówi: „chciałem pana Matusewicza przeprosić za to, co kłamliwie powiedziałem. Czuję się bardzo źle i jest mi żal”.
Kubiak nie odwołuje dwóch pomówień: o żądaniu prowizji od spółki EkoWynik oraz o żądaniu opłacenia dwuosobowej wycieczki do Paryża. Są to dwa pomówienia, w których w charakterze świadków wystąpili dwaj przyjaciele Kubiaka: Andrzej Kuna i Andrzej Kubis.
Kuna potwierdzał, że Kubiak mówił mu o żądaniach Matusewicza dotyczących prowizji od spółki EkoWynik. Kubis zeznawał, że dostarczył Matusewiczowi dwa bilety lotnicze i voucher do Paryża.

W opublikowanym przez „Rzeczpospolitą” dorocznym „Rankingu Samorządów Rzeczpospolitej 2005” Piotrków Trybunalski zajął 16 miejsce, jako najlepsze miejsce wśród miast województwa łódzkiego.


2006
W lutym 2006 roku Sąd Okręgowy w Łodzi uznał Matusewicza winnym wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał go na 4 lata więzienia. W ustnym uzasadnieniu sędzia stwierdził, że wyrok ma być nauczką dla innych samorządowców.
Kilka kolejnych wniosków Kubiaka o poddanie się karze w trybie art. 60 kk zostało odrzuconych.

Kiedy Kubiak mówi prawdę? W 2000 roku Waldemar Matusewicz jako marszałek województwa łódzkiego oskarżył publicznie prezesa WFOŚiGW w Łodzi Marka Kubiaka o nadużycia gospodarcze i korupcję.
Po prawie czterech latach, kiedy prokuratura postawiła Kubiakowi zarzuty popełnienia wielu przestępstw ten pomówił Matusewicza o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych.

Były prezes Funduszu w kilka lat dorobił się sześciu kamienic w centrum Łodzi, trzech mieszkań oraz 10-hektarowej nieruchomości pod Łodzią. Matusewicz ma spółdzielcze mieszkanie własnościowe i średniej klasy samochód. Dlaczego tak łatwo przyjęto, że Matusewicz na pewno żądał korzyści majątkowych, a były prezes Funduszu musiał ich udzielać? Jedyną osobą, która słyszała żądania Matusewicza był Kubiak.
Dlaczego z taką łatwością przyjęto, że kiedy będąc w areszcie M. Kubiak pomawiał Matusewicza, to mówił prawdę, a kiedy przed Sądem ze łzami w oczach odwoływał swoje zarzuty, to wówczas kłamał?

Jeśli Sąd odrzuca skruchę i żal wyrażony przez M. Kubiaka na sali sądowej to znaczy, że uznaje się M. Kubiaka za kłamcę. Jeśli zatem uznaje się, że Kubiak przed Sądem kłamał, to dlaczego uznaje się, że przed służbami specjalnymi Kubiak nie kłamał.
Dlaczego nie odrzuca się w konsekwencji wszystkich zeznań Kubiaka jako w ogóle niewiarygodnych? Dlaczego uznaje się wybiórczo za prawdziwe te zeznania, które służą udowodnieniu, że Matusewicz popełnił przestępstwo?

Dlaczego spośród kłamliwych zeznań Kubiaka wybiera się tylko te, które pomogą uzasadnić surowy, niesprawiedliwy wyrok?
Kubiak zaplątał się w układy polityczno-biznesowe na długo przed tym, zanim Matusewicz został marszałkiem województwa. Poruszał się w nich doskonale.

Powołany w 1993 roku przez ZChN, trwał poprzez rządy SLD, potem AWS i na koniec PSL wraz z SLD. Był przez wszystkich chwalony, wszyscy zabiegali o jego względy.
Kubiak od 1995 roku tworzył spółki okołofunduszowe, handlował akcjami i obligacjami, od 1996 roku był członkiem Rady Nadzorczej państwowego Banku Ochrony Środowiska.

Jak to się stało, że nikt nie dostrzegł jego gwałtownego bogacenia się? Dlaczego Urząd Skarbowy tak łatwo uwierzył, że pieniądze na zakup kamienic pochodziły z pożyczki od jego biznesowego kolegi Andrzeja Kuny?
Dlaczego Kubiak dopiero po prawie czterech latach wymyślił pomówienia w stosunku do Matusewicza?

Może dlatego, że przez trzy lata nie musiał obawiać się o konsekwencje publicznych wystąpień Matusewicza. W 2000 roku zarzuty wygłaszane przez Matusewicza chętnie podchwyciły i nagłośniły łódzkie media. Media, opozycja w Sejmiku i wewnętrzna opozycja w SLD spowodowały, że kierownictwa partyjne SLD i PSL musiały usunąć Kubiaka i zmusić Matusewicza do podania się do dymisji.

Kubiak co prawda stracił atrakcyjne stanowisko prezesa Funduszu, ale nie groziła mu odpowiedzialność karna za popełnione nadużycia. Rozpostarto nad nim parasol ochronny. Po co było wymyślać pomówienia na Matusewicza?

W 2003 roku sytuacja zmieniła się. Matusewicz wystartował jako niezależny kandydat w wyborach na prezydenta Piotrkowa i odniósł sukces. Okazało się, że polityczna zemsta na Matusewiczu nie udała się.
Łódzka Prokuratura zmuszona była, pod naciskiem mediów, postawić wreszcie Kubiakowi zarzuty popełnienia wielu przestępstw.

Kogo wolał pomówić wówczas Kubiak: wyrzuconego z partii byłego marszałka, czy decydentów politycznych z lat 1999-2000, którzy w 2003 roku sprawowali ważne funkcje państwowe (przewodniczący sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, wiceszef ABW, wiceminister nadzorujący policję, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji gospodarki).
Ci decydenci mogli łatwo wpłynąć na postawę Kubiaka w 2003 roku. Dlaczego ani Prokuratura ani ABW nie podjęły najmniejszej nawet próby wyjaśnienia co się stało z kilkudziesięcioma milionami złotych ukradzionymi z Funduszu, a w szczególności z 24 milionami złotych za weksle firmy Leasco.

Jeśli udałoby się ustalić do kogo trafiły te wielkie pieniądze, to wiadomo byłoby kto był inspiratorem i opiekunem działań przestępczych w WFOŚiGW.
Może Kubiak odwołując przed obliczem Sądu kłamliwe pomówienia nie powiedział całkowitej prawdy? Może nie mógł wszystkiego powiedzieć?

Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadziła z Kubiakiem pracę operacyjną w roku 2003, na wiele miesięcy przed jego aresztowaniem. Jeden z funkcjonariuszy ABW zeznał, że rozmawiano wówczas z Kubiakiem, wypytywano go, on opowiadał różne historie.

W kwietniu 2003 roku odtworzono w Prokuraturze Kubiakowi wypowiedzi Matusewicza z Radia Parada, w których bardzo ostro krytykował Kubiaka i Pęczaka. W lipcu 2003 roku Kubiak był na krótko zatrzymany, ale nie aresztowano go wówczas.
Po takich zdarzeniach Kubiak od września 2003 roku zaczął w swoich zeznaniach opowiadać na temat Matusewicza niestworzone rzeczy, który stały się podstawą do jego aresztowania.

Może Kubiak był naciskany i zmuszany do kłamania już w 2003 roku, na kilka miesięcy przed jego aresztowaniem? Wtedy mógł swobodnie sprawdzić daty niektórych zdarzeń, aby uprawdopodobnić swoje pomówienia.
Kubiakowi dano czas, aby namówić swoich przyjaciół biznesowo-politycznych do złożenia fałszywych zeznań. Później, przed Sądem, Kubiak nie odwołał dwóch pomówień, w których posłużył się fałszywymi zeznaniami swoich przyjaciół: Kuny i Kubisa.

Dlaczego tak bardzo wierzy się służbom specjalnym? Dlaczego uznano, że funkcjonariusze ABW nie wpływali na zeznania różnych ludzi? Nie tylko Kubiak, ale i dwie inne osoby zeznały w trakcie procesu, iż były namawiane do złożenia fałszywych zeznań obciążających Matusewicza.

Na sali sądowej wskazali tego funkcjonariusza, który ich szantażował. Oni też kłamali w sądzie? Zmówili się z Kubiakiem?
Matusewiczowi zarzucono żądanie opłacenia wycieczki do Paryża dla dwóch osób. Potwierdził to świadek Andrzej Kubis, który przez kilka lat otrzymywał od łódzkiego Funduszu zlecenia organizowania wyjazdów zagranicznych. Bywał też pilotem takich wycieczek. Kubiak powołał go na prezesa okołofunduszowej spółki GazRegion.

Kubis zeznał, że na polecenie Kubiaka kupił w biurze lotniczym BIS dwa bilety do Paryża dla Matusewicza i osoby towarzyszącej i przekazał je bezpośrednio marszałkowi w jego gabinecie.
Nazwiska kobiety Kubis nie pamiętał, a otrzymał to nazwisko od Kubiaka tuż przed odebraniem biletów z BIS-u.

Sąd ustalił w sposób niezaprzeczalny, że BIS nie sprzedał dwóch biletów lotniczych do Paryża w całym listopadzie 1999 roku. Właścicielka biura lotniczego BIS dokładnie wyjaśniła na czym polega rezerwacja i sprzedaż biletów w komputerowym systemie rezerwacji.
Nie ma możliwości wykasowania w tym systemie zapisu o sprzedaży biletu, a nawet o rezerwacji biletu, choćby ta rezerwacja trwała ułamek sekundy. Ustalono zatem, że świadek Kubis skłamał.
Dlaczego Kubis skłamał przed sądem? Przecież on nie znał w ogóle Matusewicza, nie miał z nim – poza rzekomym wręczeniem biletów – żadnego kontaktu.

Dlaczego Sąd przyjął, że część zeznań Kubisa – ta niekorzystna dla Matusewicza – jest prawdziwa, a pominął w swoich rozważaniach tę część zeznań Kubisa, która jest ewidentnie niezgodna ze stanem faktycznym? Czy zeznania Kubisa nie świadczą o tym, że Kubiak namawiał świadków do składania fałszywych zeznań, które miały uwiarygodnić jego pomówienia?

Andrzej Kuna prezes EkoWyniku, potwierdził, że Kubiak powiedział mu o żądaniach Matusewicza odnośnie prowizji od inwestycji realizowanych przez tę spółkę. Kuna od wielu lat jest związany z Kubiakiem. Był wiceprezesem WFOŚiGW w Łodzi w pierwszym roku jego istnienia. Musiał odejść ze stanowiska po zwycięskich wyborach SLD w 1993 roku gdyż był członkiem KPN.

Kubiak powołał go wtedy na stanowisko prezesa nowoutworzonej spółki EkoWynik. Fundusz posiadał 100% udziałów w tej spółce. EkoWynik wykonywał prace na zlecenie Funduszu i na zlecenia podmiotów starających się o dofinansowanie z Funduszu.

Są świadkowie, którzy zeznali, iż byli zmuszani do zlecenia prac EkoWynikowi, aby otrzymać dofinansowanie z Funduszu. Po kilku latach, kiedy ta spółka osiągnęła silną pozycje na rynku pośrednictwa inwestycyjnego w województwie łódzkim, Fundusz odsprzedał kadrze kierowniczej spółki najpierw część, a potem całość udziałów.

Udziały odsprzedano po cenie nominalnej, a najwięcej udziałów kupił Andrzej Kuna. W ten sposób Fundusz sprzedał kilku osobom za 50 tys. zł spółkę, która osiągała obroty rzędu 10 mln zł i zyski rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie.
Kuna odwdzięczał się Kubiakowi. W 1999 roku, kiedy Kubiak nie mógł wytłumaczyć się przed Urzędem Skarbowym skąd miał pieniądze na zakup swoich sześciu kamienic, Kuna oświadczył, że pożyczył Kubiakowi potrzebne pieniądze. Urząd Skarbowy zadowolił się takim wyjaśnieniem.

Nigdy nie sprawdzono, czy Kubiak oddał Kunie rzekomo pożyczone pieniądze. Kubiak jako przewodniczący Rady Nadzorczej EkoWyniku otrzymywał nagrody finansowe z EkoWyniku i jeździł na pseudokonferencje i pseudotargi za pieniądze tej spółki. Informacje o tym są w aktach sprawy.

Dlaczego Sąd uważa, że świadek Kuna jest wiarygodny? Dlaczego nie rozważono tezy, że Kuna z Kubiakiem umówili się na kłamstwo?
Dlaczego Sąd nie zastanowił się nad faktem, że Kubiak w żaden sposób nie sprecyzował przedziału czasowego w jakim miało pojawić się rzekome żądanie Matusewicza?

Jeśli to było takie silne przeżycie dla Kubiaka, jeśli zastanawiał się razem z Kuną jak „uciec” od rzekomego żądania Matusewicza, to dlaczego nie może w żaden sposób określić czasu kiedy to się działo. Określenie „w roku 1999” świadczy o nierealności takiego zdarzenia.

Z opisanych powyżej powodów Kubiak nie mógł odwołać dwóch pomówień w stosunku do Matusewicza. Gdyby Kubiak je odwołał, to Kuna i Kubis musieliby powiedzieć prawdę przed Sądem i przyznać się, że w czasie śledztwa złożyli fałszywe zeznania.

W 1999 roku Urząd Marszałkowski, którym kierował Matusewicz wypożyczył od WFOŚiGW kilkanaście komputerów, drukarek, kopiarek i telefonów. Dlaczego z takim uporem próbuje się udowodnić, że jeden z tych komputerów, ten użytkowany przeze Matusewicza, pochodził z przestępstwa? Przecież Matusewicz pobrał go za pokwitowaniem i odchodząc z Urzędu oddał za pokwitowaniem?

Dlaczego twierdzi się, że Fundusz zakupił i przekazał marszałkowi telefon komórkowy z portem podczerwieni, skoro udowodniono, że w 1999 roku Fundusz wogóle nie zakupił żadnego telefonu z portem podczerwieni?
Dlaczego Sąd stwierdza, że przekazanie telefonu z podczerwienią sformalizowano w taki sam sposób jak przekazanie komputera, skoro w umowach użyczenia dla Urzędu Marszałkowskiego nie ma żadnych telefonów z podczerwienią?Takich manipulacji dowodami i zeznaniami jest w uzasadnieniu do wyroku cała lawina.


Całkiem inna sprawa
Sąd rejonowy w Szczuczynie (Białoruś) uznał, ze posługując się filmem „The Wall” Pink Floyd’ów, można szkolić terrorystów. I skazał na pięć miesięcy więzienia szefa lokalnego sztabu wyborczego Aleksandra Milinkiewicza, kandydata opozycji w marcowych wyborach.
Podstawą zatrzymania stały się zeznania kryminalisty, który ratując się przed kolejnym aresztowaniem zeznał, że szef sztabu wyborczego namawiał go do udziału w zamieszkach. Człowiek ten twierdził, że miał atakować milicję i podpalać budynki rządowe.
Podczas rewizji w mieszkaniu opozycjonisty milicja nie znalazła dowodów terrorystycznej działalności, ale skonfiskowała kasetę wideo, która stała się głównym dowodem w sprawie.

Na kasecie są nagrania zespołów rockowych, w tym fragment „The Wall”. Jako tło do niektórych piosenek służyły obrazki z opozycyjnych manifestacji. Sąd białoruski uznał, że na podstawie tych nagrań odbywało się szkolenie terrorystów, którzy mieli w dzień wyborów atakować milicję. Ciekawe czy Matusewicz ma w swojej wideotece film „Jak ukraść milion dolarów”?
Tagi:
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Najczęściej czytane
go to top