Piotrkowianka w The Voice of Poland- rozmowa z Katarzyną Kołodziejczyk - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Sobota, 15 grudnia 2018
Piotrkowianka w The Voice of Poland- rozmowa z Katarzyną Kołodziejczyk
Data dodania: 2014-04-10 13:29:38
Piotrkowianka w The Voice of Poland- rozmowa z Katarzyną Kołodziejczyk
Źródło zdjęcia: Marcin Tymanowski
Katarzyna Kołodziejczyk to kolejna piotrkowianka, która wzięła udział w castingu do show muzycznego The Voice of Poland. Kasia znalazła się w  drużynie Marii Sadowskiej.

Piotrkowianka jest absolwentką Romanistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, Stosunków międzynarodowych, oraz Prawa Francuskiego na Uniwersytecie Łódzkim i Université François-Rabelais w Tour. Uczęszczała do Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Klasie Fletu Poprzecznego. Poza pracą, Kasia od zawsze zajmuje się muzyką. Zdobywała nagrody na wielu festiwalach m.in. I nagrodę na Festiwalu Piosenki Francuskiej w Lubinie, Nagrodę Specjalną na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Francuskiej Edith Piaf, oraz Grand Prix na Festiwalu Piosenki Greckiej.

O udziale w programie, miłości do muzyki francuskiej, planach na przyszłość oraz pasji śpiewania rozmawiała Karolina Grzybowska.

K.G. Gdyby nie ,,The Voice of Poland” to...?
K.K. Gdyby nie ,,The Voice of Poland” to chyba nic by się szczególnie nie zmieniło, poza odrobiną popularności. Śpiewałam przed programem, będę śpiewać po programie. Zostanę także przy swojej stylistyce, czyli muzyce francuskiej.
K.G. Dlaczego akurat ten program?
K.K. Kończę płytę i pomyślałam sobie, że to jest dobry sposób na to, żeby się trochę wypromować. To jeden z takich przyjemniejszych programów tego typu, w porównaniu z konkurencją stacji komercyjnych. Podoba mi się zarówno formuła jak i sposób w jaki jurorzy oceniają śpiewających. Na innych stacjach w tego typu programach są w stanie czasami zmieść ze sceny uczestnika jednym komentarzem, a  tutaj jednak nikogo się aż tak negatywnie nie ocenia.
K.G. Wydaje mi się, że formuła tego programu jest mniej stresująca dla uczestników. Śpiewa się do odwróconych foteli, nie ,,face to face”, to chyba zmniejsza tremę?
K.K. Ja zawsze lubię mieć kontakt z widzem, dlatego śpiewam dużo koncertów akustycznych, gdzie jestem bardzo blisko słuchacza. To ułatwia przekaz. Kiedy patrzę komuś w oczy to ja wiem, że on rozumie, o czym śpiewam. Wiadomo, że w programie jest duża publiczność, więc jest dla kogo śpiewać, bo gdyby była pusta sala to na pewno było by mniej energii, a gdyby fotele były do mnie przodem chyba byłoby lepiej.
K.G. Jak sobie radzisz z tremą? Masz jakiś specjalny sposób?
K.K. Chyba nie. Myślę, że trzeba się po prostu do niej przyzwyczaić. Kiedy byłam małą dziewczynką ( miałam 5 lat) i śpiewałam po raz pierwszy na Festiwalu przed dużą publicznością, moja siostra powiedziała mi: Oni się ciebie nie boją, to dlaczego Ty masz się ich bać? To mi gdzieś tak utkwiło w głowie i rzeczywiście: dlaczego ja mam się bać widza, skoro on tutaj przyszedł dla mnie, ale trema w programie rzeczywiście jest niesamowita, szczególnie myśl o tym, że obejrzy to mnóstwo osób i będzie oceniać- to jest najbardziej stresujące.
K.G. Stresuje Cię opinia innych, czy jakoś sobie z tym radzisz?
K.K. Trzeba sobie radzić. Jeśli ktoś sobie z tym nie radzi to nie powinien występować na scenie. Obojętnie, jaka to jest scena-czy kameralna czy na tysiąc osób- to zawsze będziemy oceniani. Nigdy nie będzie tak, że zachwycimy sto procent publiczności. Znajdą się te dwie osoby, które klikną na nie.
. Trzeba się z tym pogodzić. Tak samo jak z negatywnymi komentarzami. Po prostu zawsze się znajdzie ktoś, komu nie trafimy w jego wrażliwość. I nic na to nie poradzimy
K.G. Opowiedz mi jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze śpiewem?
K.K. Śpiewam od dziecka. Występowałam w różnych zespołach: harcerskich, studenckich, w zespole Muzyki Dawnej. Był to bardzo różnorodny repertuar: od Bogurodzicy do Requiem Mozarta. W Szkole Muzycznej śpiewałam w chórze, tam też śpiewa się raczej klasykę niż rozrywkę. Śpiewałam w zespołach bluesowych, a także w chórkach u Tatiany Okupnik. Śpiewałam podczas koncertu premier w Opolu z zespołem Rezerwat. Obecnie najczęściej i najchętniej śpiewam piosenkę francuską. To jest mój konik. Na pierwszym festiwalu Piosenki Francuskiej byłam w 1998 roku i zajęłam pierwsze miejsce. I potem już idąc za ciosem, cały czas śpiewałam muzykę francuską. Studiowałam Romanistykę, kocham Francję a przede wszystkim język francuski, który jest piękny i  niezwykle melodyjny, także mam wielką ochotę zaśpiewać coś po francusku w programie.
K.G. Czy brałaś udział w jakiś innych programach muzycznych?
K.K. Nie, brałam głównie udział w  konkursach Piosenki i Festiwalach. Do telewizji jakoś mnie nie ciągnęło . To jest specyficzne środowisko. W telewizji trzeba być nastawionym, że odbierać naszą piosenkę będą osoby, które nie tylko przychodzą mnie wysłuchać. Jeśli mam słuchaczy na koncercie to wiem, że oni przychodzą tutaj dla Kasi Kołodziejczyk. Widz przed telewizorem może powiedzieć: co ona wyprawia? Wtedy jestem narażona na to, że będzie mnie słuchać bardzo wiele osób, które kompletnie nie czują tego, co ja. Nie chciałabym po prostu na siłę uszczęśliwiać kogoś swoją osobą.
K.G. A jak to wszystko wygląda za kulisami? Możesz coś nam zdradzić?
K.K. Przede wszystkim mieliśmy warsztaty z Marysią. Nie wiem jak to było w innych drużynach, więc mogę mówić tylko co działo się w obrębie mojej drużyny. Byliśmy u Marysi w domu, gdzie każdy z nas opowiadał o sobie i śpiewaliśmy improwizowane ćwiczenia . Odbyło się także spotkanie z rodzicami Marysi. Wytworzyła się niezwykła atmosfera.
K.G. Uważasz, że młodzi ludzie powinni brać udział w takich programach?
K.K. Jeśli jakaś młoda osoba jest na tyle dojrzała, że ma pomysł na siebie wie czego chce, taki program na pewno jej pomoże. Nawet, żeby wypromować to, co chce robić. Ja tam poszłam w konkretnym celu, bo mam gotowy materiał na płytę i potrzebuję go gdzieś pokazać. Udział w takim programie nie ma natomiast sensu wtedy, kiedy ktoś tam idzie tylko po to, żeby się pokazać na szklanym ekranie, bo z nadejściem kolejnej edycji, jeśli nic sam nie zrobi, nie nagra, to o dawnym uczestniku wszyscy zapomną. Lepiej wtedy tam nie iść nawet przez fakt, żeby nie stracić sympatii widzów, bo jak odbiorcy widzą, że ktoś się pojawia w czwartym programie tego typu to mówią: wszędzie się pokazał i nic mu nie wyszło, ma tylko parcie na szkło. Wydaje mi się, że żeby iść do takiego programu, to trzeba mieć na siebie konkretny pomysł.
K.G. Dlaczego wybrałaś Marysię Sadowską? Wiem, że Ci się przyśniła.
K.K. Marysia przyśniła mi się dzień przed przesłuchaniami. Jak już się odwróciła, jako pierwsza to wiedziałam w zasadzie, że nie mam wyboru- wiesz jak już mi się przyśniła i się odwróciła to było jak proroctwo ( śmiech) . Czynnikiem mającym wpływ na moją decyzję był także film ,,Dzień Kobiet” Marysi Sadowskiej, który obejrzałam. Jeśli ktoś sam reżyseruje, pisze muzykę do swojego filmu, dba o każdy szczegół na każdym etapie realizacji filmu to musi być osobą, która jest wartościowa i która ma bardzo dobrze poukładane w głowie. Chciałam mieć do czynienia, z kimś takim.
K.G. Opowiedz coś o Twojej płycie?
K.K. Moja płyta będzie taka moja. To takie moje wymarzone dziecko. Na pewno nie będzie to płyta popowa, lekka, taka jakie są promowane w  stacjach radiowych. Będzie to zupełnie inny klimat. Znajdą się tam teksty napisane w trzech językach: angielskim, francuskim i polskim. Wydaje mi się, że styl będzie naprawdę przyjazny dla wielu słuchaczy. Coś między Morcheebą a Jessie Ware. Myślę, że kiedy minie już fala wywołana programem to płyta ujrzy światło dzienne.
K.G. Spotkałaś się z Wojtkiem Baranowskim?
K.K. Tak, przegadaliśmy masę godzin. Wszyscy tam czekają razem na przesłuchanie. Z Wojtkiem siedzieliśmy na słoneczku, nawet się opaliliśmy trochę. To przesympatyczna osoba i bardzo fajnie się z nim rozmawia.
K.G. Oprócz śpiewania lubię..?
K.K. Maluje obrazy olejne. Jako 14-latka pojechałam do Francji, tam trafiłam, jako Au Pair do cudownej Francuzki Sylvie, która jest historykiem sztuki. Zabrała mnie do Paryża i pokazała wszystko, co w nim najpiękniejsze, opowiadając o każdym oglądanym obrazie czy rzeźbie całą historię z nim związaną. Wtedy zaszczepiła we mnie miłość do malarstwa. No i oczywiście akwarystyka. Mam duże akwarium z  afrykańskimi pyszczakami z Malawi. To są niesamowite stworzenia.
K.G. Co byś powiedziała młodym ludziom, którzy rozpoczynają karierę muzyczną?
K.K. Przede wszystkim trzeba mieć pomysł na siebie i trzeba być szczerym. Widza nie da się oszukać. Jeśli robimy muzykę taką, która tylko ma się sprzedać, a nie taką jaką chcemy robić, to w końcu widz się zorientuje i przestanie tego słuchać. Nie chodzi o to, żeby zrobić jeden hit tzw. radiówkę i już, bo ona będzie popularna przez jakiś tam czas, a potem zniknie razem z wykonawcą. Trzeba skupić się na własnym pomyśle.
K.G. Ślicznie dziękuję za rozmowę.

Kasi życzymy samych sukcesów muzycznych! Wydania płyty i spełnienia marzeń!


fot. Marcin Tymanowski

Karolina Grzybowska
Tagi: wywiad, rozmowa, The Voice of Poland
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
go to top