Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście! - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Środa, 14 listopada 2018
Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście!
Data dodania: 2014-05-30 12:56:08
Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście!
Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście! Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście! Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście! Fundacja Miasto Kotów- by kotom żyło się lepiej w naszym mieście!
Źródło zdjęcia: fot.D.Roszkowska
Kochają, pomagają, dbają, znajdują drugi dom-o miłości do kotów, wspólnej pasji i bezinteresownych działaniach na rzecz tych zwierząt opowiada prezes Fundacji Miasto Kotów- Dagmara Roszkowska.

Co robimy?

Fundacja „Miasto Kotów” jest lokalną organizacją działającą na terenie Piotrkowa od roku. Jesteśmy grupą wolontariuszy, miłośników kotów, działającą non-profit na rzecz tych zwierząt. Założyliśmy fundację, bo chcieliśmy pomagać, pomagać w słuszny wg nas sposób, walczyć z kocią bezdomnością, poprawiać warunki bytowania kotów wolnożyjących, współpracować z osobami dokarmiającymi koty, tzw. karmicielami oraz edukować dzieci, młodzież i lokalne społeczeństwo.
Podstawowym jednak aspektem naszej działalności jest tworzenie i prowadzenie tzw. domów tymczasowych, które są alternatywą dla przepełnionych schronisk dla zwierząt oraz adopcja kotów, czyli znajdowanie im dobrych, odpowiedzialnych i świadomych opiekunów. Ważnym aspektem naszej działalności jest też nacisk na bezpieczeństwo kotów domowych. W tym temacie edukujemy indywidualnie każdą osobę, która zgłosi się do nas zainteresowana adopcją lub, która już posiada swojego kota.

Co to są domy tymczasowe (DT)?
Dom tymczasowy, to miejsce gdzie przebywają koty oczekujące na adopcję. Tak jak rodzinne domy dziecka są alternatywą dla molochów-sierocińców, tak DT stanowią lepsze rozwiązanie niż schronisko dla zwierząt. Koty przebywające w DT są szybciej socjalizowane, mniej narażone na stres i choroby zakaźne. Uczone są przebywania z ludźmi i innymi zwierzętami, więc dom stały do którego później trafiają nie wiąże się dla nich z traumatycznym przeżyciem. Naszym zdaniem dzięki takiemu rozwiązaniu koty łatwiej znajdują stałych opiekunów.

Jak wygląda dom tymczasowy?
Każdy fundacyjny dom tymczasowy to normalny dom, w którym kocha się i szanuje zwierzęta. Tymczasowi opiekunowie zajmują się jednym lub kilkoma kociakami – wszystko zależy od możliwości i chęci osoby prowadzącej taki dom. Opieka w DT nastawiona musi być, na jakość, podyktowana zdrowym rozsądkiem, z zachowaniem odpowiednich warunków sanitarno-zdrowotnych. Duża wagę w takim domu przywiązujemy także do bezpieczeństwa kota. Prowadzenie DT wiąże się z podobnymi obowiązkami, jak w przypadku właściciela kota. Oprócz wizyt u weterynarza, sprzątania kuwety, karmienia, DT ma zapewnić socjalizację kota: pokazać dzikusowi, że człowiek to fajny wynalazek, a rozpuszczonego kociego jedynaka, którego poprzedni właściciel zmarł, nauczyć żyć z innymi kotami lub chociaż z innym człowiekiem. Koty trafiające na tzw. „tymczas” mają różne potrzeby i dlatego zanim zwierzak zamieszka w DT, dla dobra obu stron, ustalamy wspólnie z opiekunem, czy dany kot pasuje do konkretnego DT.

Bycie DT to wolontariat, dla kogo? Czy każdy może pomóc fundacji w taki sposób?
Prowadzenie domu tymczasowego jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które z jakiegoś powodu nie mogą przygarnąć zwierzaka „na stałe”. DT prowadzą także często osoby, które mają już swoje futrzaki, tęsknią za możliwością obcowania z nowymi kotami, ale rozsądek podpowiada im, że nie powinni na siebie przyjmować kolejnego zobowiązania na kilkanaście lat. To nie jest praca dla każdego. Potencjalny kandydat na dom tymczasowy musi być świadomy, że obok satysfakcji z wykonywanej pracy i pomagania potrzebującym zwierzętom, taka działalność pochłania czas, niesie ze sobą wiele trudnych sytuacji i niespodzianek.
. Należy także pamiętać podejmując się takiej pracy o tym, że okres bycia domem tymczasowym dla konkretnego kota nigdy nie jest z góry określony. Zdarza się, że kot już po kilku tygodniach znajduje odpowiedniego właściciela, a są też i takie sytuacje, kiedy zwierzę mieszka u tymczasowego opiekuna wiele miesięcy. Istotnym elementem w byciu DT jest też fakt, że tymczasowy opiekun nie jest zdany sam na siebie. Nasza fundacja wyposaża dom w odpowiedni dla kota sprzęt, opłaca leczenie weterynaryjne, służy poradami specjalistycznymi, zajmuje się promocją kotów przebywających w takich domach i w miarę możliwości finansowych partycypuje również w kosztach zakupu wyżywienia i żwirku do kuwety.

Na jakim terenie działamy?

Tak jak wspomniałam jesteśmy niewielką fundacją. Pod swoja opieką, w zależności od sezonu, mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu kotów w różnym wieku. Głównym obszarem naszej działalności jest Piotrków, ale mamy też domy tymczasowe w Tomaszowie Mazowieckim i Bełchatowie. Np. nasz DT w Tomaszowie wyspecjalizował się w opiece nad najmłodszymi kociakami. Często przychodzi nam zaopiekować się kocimi oseskami, niesamodzielnymi, które ktoś bezmyślnie oddzielił od karmiącej matki lub po prostu osierocone i tu doskonale sprawdza się Iza, która prowadzi tomaszowski dom tymczasowy.

Kto tworzy fundację?

Cała fundacja to wyłącznie wolontariusze. Nawet osoby pełniące w funkcje zarządcze pracują w organizacji wolontarystycznie. Pracujemy na rzecz kotów, bo kochamy te zwierzęta i chcemy jej pomagać. Nikt nie pobiera z tytułu tej pracy wynagrodzenia. Poza tym mamy w fundacji dwie grupy wolontariuszy, tzw. stacjonarnych oraz e-wolonatariuszy zwerbowanych do pracy w Internecie (mamy bardzo rozwiniętą działalność na FB oraz różnych forach prozwierzęcych). Każda grupa pomaga w inny sposób i obie są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Są cudowni, zaangażowani i bez nich niewiele byśmy zdziałali. I ciągle nam ich mało, więc zapraszamy do współpracy.

Z kim współpracujemy?

Współpracujemy systematycznie z trzema klinikami weterynaryjnymi w Piotrkowie, Bełchatowie i Tomaszowie. Najdłużej z piotrkowską kliniką „Amigo”. Prowadzący je panowie, to świetni diagności, którzy już nie raz uratowali naszych podopiecznych z opresji. Dodatkowo mamy też zaprzyjaźnioną łódzką zwierzęcą fizykoterapeutkę, Barbarę Domżał, która pomaga wracać do zdrowia tym kociakom, które wymagają rehabilitacji. Pomocą behawioralną służy nam Ewa Pawlikowska z „Grzeczni Podopieczni”. Czasem pomagamy też innym organizacjom. Współpracujemy z Kocią Arka Noego z Radomska. Już kilkanaście kotów z tego stowarzyszenia trafiło do naszych domów tymczasowych i znalazły dom. Zdarza się też, że czasami naszymi „pensjonariuszami” stają się koty, które najpierw trafiły do miejskich schronisk w Tomaszowie i Bełchatowie.

Na jakie problemy natrafiamy? Jak odbiera taką działalność lokalna społeczność?

Choć kochamy koty i pomagamy im bo tego chcemy, to taka praca to nie bułka z masłem. Zdarzają się ciężkie i smutne przypadki wśród zwierząt, ale to nie one są głównym źródłem problemów. Problemy generowane są zazwyczaj świadomie i nieświadomie przez ludzi. Niewiedza, nieświadomość, ignorancja, to najpowszechniejsze, czasem nawet agresja, ale to na szczęście bardzo rzadko. Jesteśmy fundacją tylko rok, ale pomagamy kotom od wielu lat i wydaje nam się, że zauważamy zmiany w mentalności i podejściu lokalnego społeczeństwa do spraw kocich i to jest bardzo pocieszające. Coraz rzadziej spotykamy się ze zdziwieniem mówiąc o kastracji i sterylizacji, o wywiadach przedadopcyjnych, wizytach w domu czy nawet zabezpieczaniu okien i balkonów siatkami.

Najdziwniejszy, nietypowy przypadek, z jakim się spotkaliśmy?

Czasem mają miejsce sytuacje nietypowe, zaskakujące. Zdarzyło nam się, że pod naszą opiekę trafiła ruda koteczka Bella zgarnięta z ulicy, która ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu zrobiła niesamowitą furorę na portalach społecznościowych. Jej adopcja wyglądała jak swoisty casting, gdyż zgłosiło się do nas w sprawie jej przygarnięcie ponad sześćdziesięciu chętnych. Z każdym trzeba było przeprowadzić rozmowy. To była ciężka, wielogodzinna praca, ale ostatecznie udało się wyselekcjonować ten jedyny.
Obecnie mamy pod opieką kotkę, która ma polidaktylię. Brzmi groźnie, ale groźne nie jest. Kotka ma po prostu nadliczbowe palce w przednich łapach. Jej łapki wyglądają jakby miały kciuki. Gdyby żył Ernest Hemingway, to pewnie on zabiegałby o adopcję naszej podopiecznej. Koty sześciopalczaste były jego ulubionymi pupilami, a zdaniem żeglarzy przynosiły szczęście.

Plany, projekty, przedsięwzięcia?

Planów i pomysłów na następne miesiące i lata naszej działalności mamy wiele. Niektórych realizację już rozpoczęliśmy, inne są dopiero w fazie konceptualnej. Nie chciałabym za wiele zdradzać, ale w kolejnym roku naszej działalności, oprócz podstawowej naszej pracy na rzecz kotów chcemy postawić na edukację, a w szczególności na kampanie społeczne we współpracy z mediami lokalnymi i portalami społecznościowymi dotyczące różnych kocich i okołokocich zagadnień istotnych z punktu widzenia dobrostanu zwierząt. Do tej pory nasze działania edukacyjne opierały się na lekcjach dla dzieci, spotkaniach ze zwierzętami i to również zamierzamy kontynuować. Będziemy też przemycać bardziej uniwersalne treści, gdyż większość z nas w fundacji to wegetarianie i weganie, osoby wrażliwe na problematykę praw zwierząt zarówno tych domowych jak i gospodarskich.

Chcielibyśmy też nawiązać współpracę z wybranymi instytucjami miejskimi, a z tymi, z którymi już współpracujemy ją zacieśnić.

Na tej stronie można odwiedzić wszystkie kotki:
http://miastokotow.pl/

kg
Tagi: koty, fundacja, pomoc
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
  • kocham koty i bardzo cieszy mnie powstanie kociej fundacji.Mam juz kotkę Rudzię,ona jednak nie znosi konkurencji.dokarmiam więc koty dzialkowe.schodzą sie licznie do mojej miseczki;pozdrowienia
    Autor:miau Data: 2014-07-24 07:53:22
  • kocham koty i bardzo cieszy mnie powstanie kociej fundacji.Mam juz kotkę Rudzię,ona jednak nie znosi konkurencji.dokarmiam więc koty dzialkowe.schodzą sie licznie do mojej miseczki;pozdrowienia
    Autor:miau Data: 2014-07-24 07:53:19
  • Piękne kociaki i świetna inicjatywa! Pozdrawiam całą fundację.
    Autor:kocia fanka Data: 2014-05-31 15:10:03
  • Więcej takich artykułów poproszę! Czyta się jednym tchem!
    Autor:czytelniczka Data: 2014-05-30 14:20:55
go to top